Doświadczać Europy na własnej skórze

Przybliżanie Unii Europejskiej obywatelom nowych państw członkowskich wymaga początkowych działań na rzecz stworzenia wszelkich możliwych kanałów komunikacyjnych między integrującymi się organizmami
uważa
KAROL RECZKIN

Stworzenie możliwości kontaktów na poziomie społecznym i jednostek to niezbędny element budowy Unii Europejskiej. Aby się integrować Europejczycy muszą "uczyć się" siebie i o sobie przez wymianę informacji, obcowanie, rozmowy, dostęp do różnorodności oferowanej przez kulturę europejską. Dzięki temu możliwe jest zaufanie, lojalność i przychylność między społeczeństwami. Aby móc to czynić potrzebują podróżować po Europie, dzwonić do siebie, wysyłać listy, e-maile, faksy, oglądać filmy z innych europejskich krajów.

Tata nie myśli o Prodim
Głośno wypowiadane hasło przybliżenia Unii Europejskiej obywatelom nie znajdzie swojej realizacji w codziennych rozmowach rodziców z dziećmi przy niedzielnym obiedzie w Polsce, Czechach czy Słowacji. Mama nie zapyta córki co myśli o francusko - niemieckiej propozycji reformy instytucjonalnej, a tato nie pokłóci się z synem czy Romano Prodi miał rację w sprawie Bałkanów. Obywatele nowych państw członkowskich, w tym Polski bardziej pragną doświadczać Europy na "własnej skórze". Dlatego, aby następowała pełniejsza integracja nowych krajów z Unią i społeczeństw z ideami wspólnej Europy potrzebne są zmiany w sposobach komunikacji.
W relacjach z unijnymi instytucjami dostęp do informacji powinien być stale udoskonalany z wykorzystaniem najlepszych sposobów i technik komunikacyjnych. Sporo z nietrafionych założeń w kampanii informacyjnej w Polsce można zamienić na jeden, ale konkretny cel: skierować całą energię na zwiększenie dostępności Polaków do internetu! Monopolista jak widać robi co chce: oferując ostatnio świetliście reklamowaną usługę infostrady internetowej skazał jej użytkowników na liczne usterki i zmusił do rezygnacji z tej nieopłacalnej, fatalnej usługi. Zaniechania w tym przykładowo przytoczonym przeze mnie zakresie odcięło wielu Polaków od korzystania choćby z fantastycznego serweru EUROPA, który niebawem będzie dostępny częściowo także i po polsku. Na wzmiankę o internecie wyzywa się propagatorów tego kanału komunikacyjnego od elitarnych, wąskich w skali kraju grup wielkomiejskich. Internet pozostanie elitarny jeśli nic nie zrobimy by dostęp do niego miała większa liczba Polaków.
Elektryzujące wiadomości dochodzą z krajów bałtyckich. Bałtowie przeżywają silne poczucie izolacji od Zachodniej Europy. Brak regularnego połączenia kolejowego z najbliższym Berlinem. Podróż samochodem do tegoż samego Berlina to co najmniej 20 godzin niebezpiecznej, męczącej jazdy w większości jednopasmową drogą. Bilet w jedną stronę z Talina do Berlina kosztuje nieco ponad 500 euro, co stanowi prawie dwukrotnie większą sumę od średniej miesięcznej pensji w Estonii (300 euro). Mieszkańcy krajów bałtyckich marzą o szybkim połączeniu kolejowym do europejskiego rdzenia - podróż wtedy nie musi być koniecznie najtańsza, ale będzie w ogóle bardziej możliwa i przede wszystkim krótsza.

Strumienie komunikacji
Czy obywatele wstępujących krajów chcą "godnie" podróżować po Europie? Znają na to odpowiedź Niemcy, którzy przy wtórze polskich urzędników mamią przepuszczaniem przez granice symbolicznego 16 kwietnia 2003 tylko z krajowymi dowodami tożsamości. Znając z góry sceptyczną odpowiedź innych krajów "Piętnastki" można mieć wątpliwości do szczerości gestów niemieckich.
Priorytetem Polski musi być stworzenie największej i jakościowo najlepszej sieci połączeń różnych rodzajów transportu z Europą Zachodnią jako naturalnym prorozwojowym punktem ciążenia. Liberalizacja rynku usług lotniczych, ekspresowe połączenie drogowe i szybka kolei do Berlina, rozbudowa lotnisk - to niezbędny warunek zapewnienia polskiemu społeczeństwu odpowiedniej komunikacji z Europą w kierunku, który wyznacza integracja i interes ekonomiczno - społeczny Polski.
Te wszystkie strumienie komunikacji oparte o przyjazną dostępną infrastrukturę to oczywiście jedynie instrument stworzony do użytku społecznego. To podobnie jak z wolnością obrazowaną przez ptaki. Być wolnym jak ptak nie znaczy jedynie mieć do dyspozycji niezmierzone przestrzenie powietrzne. Liczy się przede wszystkim umiejętność latania! Stąd konieczność pomagania społeczeństwu wysiłkiem poszczególnych krajów członkowskich jak i na poziomie wspólnotowym, by ludzie chcieli i potrafili korzystać z kanałów komunikacyjnych, którymi dysponują. By uczyli się języków, obyczajów i mentalności innych. Odnosi się to do obydwóch stron nowego organizmu Europy już dwudziestu pięciu państw. Jednostronny entuzjazm do podróżowania, spotykania się, rozmawiania, pisania listów, poznawania się na różne inne sposoby, nie wróżyłby dobrze Zjednoczonej Europie, skazywałby ją na niedomaganie. Społeczeństwa obecnych państw Unii Europejskiej muszą to zrozumieć i rozpocząć budowę mostów komunikacyjnych także ze swojej strony. Warto też wykorzystywać już istniejące połączenia tworzone od lat ponad podziałami politycznymi i społeczno - ekonomicznymi.
W oczach swoich obywateli, obecnych i przyszłych, Unia Europejska ma ważne zadanie do wykonania poprzez tworzenie odpowiednich warunków do porozumiewania się społeczeństw nowej, poszerzonej Europy. Istnieje przy tym dla niej duży potencjał tak zwanej legitymizacji przez efekty działania, będące odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie i oczekiwania.
Zadanie to nie będzie wykonane bez udziału samych społeczeństw, bez wspólnego wysiłku wszystkich Europejczyków. Najgorzej gdy pozostanie jedynie na użytek politycznej retoryki.

Stare problemy nowych członków
Patrząc na społeczeństwa dzisiejszej Unii można powiedzieć, że mimo dobrych warunków komunikacji społecznej można zaobserwować, że za dobrymi wynikami w porozumiewaniu się między społeczeństwami nie idzie zadowolenie z komunikacji obywateli z poziomem międzyrządowo - dyplomatycznym i instytucjami UE. Tutaj nowe kraje muszą starać się przy wykorzystaniu budowanych kanałów komunikacyjnych próbować je rozciągać zarówno na poziomie społecznym jak i politycznym. Nie należy się jednak spodziewać, że problemy już istniejące w Europie będą łatwe do przezwyciężenia dla nowych członków.

Autor jest studentem Colegium Civitas.